Facet w kuchni…

Słowem wstępu

Fakt, iż trafiliście na ten wpis, może świadczyć o tym, że zaciekawiło Was, co tytułowy facet może robić w kuchni.
Myślę, że każdy z nas niejednokrotnie widział facetów, którzy idealnie odnajdują się w kuchennej rzeczywistości, a opinie o tym, że mężczyźni są najlepszymi szefami kuchni też nie są z pewnością wyssane z palca.
Jak ja wypadam w świetle tych opinii? Hmm… otóż właśnie nie najlepiej.
Nie jestem facetem z „kuchennym powołaniem”, nie urodziłem się z czapką kucharską na głowie ani nie odebrałem szczególnych nauk około kuchennych.
Jestem „zwykłym” facetem, który z mniejszym lub większym zapałem robi te rzeczy, które nam facetom są przypisane, a więc sprzątanie, mycie garów… No to pożartowaliśmy sobie na początek…
Prawda jest taka, że być może z poczucia obowiązku lub… nie ma się co oszukiwać, tak zwyczajnie, dla świętego spokoju (Panie powinny wiedzieć co mam na myśli) robię rzeczy, których wielu facetów się nie podejmuje twierdząc, że są one zarezerwowane dla Pań właśnie.
Skąd w tym wszystkim działalność kulinarna? Hmm… trudno jednoznacznie wskazać, chyba własna ciekawość i chęć spróbowania czegoś nowego.
Takie były początki, a później… jak czasem coś się udało, to człowiek dzielił się sukcesem.
I tutaj dochodzimy do kwestii przyczyn powstania cyklu „Facet w kuchni…”.
W kilku odsłonach chciałbym się z Wami podzielić swoimi około kulinarnymi przygodami. Nie zawsze kończyły się one spektakularnymi sukcesami. Często spektakularność przypadała porażką, ale przecież jak się nie sparzysz, to się nie nauczysz. Oczywiście lepiej uczyć się na cudzych oparzeniach, więc… zapraszam do odwiedzenia bloga oraz do lektury między innymi cyklu „Facet w kuchni…”.

Żeby nic Wam nie umknęło, zapiszcie się do newslettera. Będziecie na bieżąco informowani o nowych wpisach na blogu.

Pozdrawiam
Facet w kuchni | nie-marnuje.pl

Post Author: admin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *