Księżycowe placki

Kurz świąteczno-noworoczny opadł i w końcu jest chwila (i chęci) aby się podzielić swoimi około kuchennymi przygodami. Jako pierwsze na tapetę trafiają księżycowe placki.
Co to takiego? To znane, robione i lubiane pewnie przez wszystkich… naleśniki.księżycowe placki
Skąd więc ta nazwa? Czemu księżycowe placki? A czemu nie? Jednego razu, gdzieś pewnie przy 10 sztuce (pewnie z nudów, bo sama czynność nie jest zbyt wymagająca, jeżeli chodzi o zaangażowanie zasobów umysłowych), zacząłem się zastanawiać skąd ich nazwa. Nie sięgając do źródeł leksykalnych, kierując się wyłącznie związkiem wyglądu oraz nazwy, stwierdziłem, że bliżej im do księżyca (co możecie ocenić sami) niż do lasu lub do leśnika – osoby w nim pracującej.
Oczywiście jest to moja własna, luźna interpretacja i w ten sposób kwestię enigmatycznej nazwy mamy już za sobą.
Teraz, bo to jest główny przyczynek do powstania tego wpisu, pasuje przejść do przepisu na wspomniane księżycowe placki.
Tutaj kolejna dygresja, jeżeli chodzi o moje, wspominane we wstępie, umiejętności kulinarne.
Nie jestem odkrywcą, a jedynie odtwórcą. Kierując się zasadą, iż nie ma sensu wyważać już otwartych drzwi, co najwyżej nie przechodzę przez nie na wprost, lecz lekko bokiem, czasem dodając coś od siebie. Kieruję się przy tym własnym (niezbyt dużym) doświadczeniem, co nierzadko prowadzi do, hmm… delikatnie mówiąc, niezamierzonych efektów.

Jestem świadom, że przepisów na księżycowe placki jest mnóstwo. Ja sam, gdy nie mogę znaleźć własnych zapisków, sięgam do sieci po przepis, niejednokrotnie przerabiając różne wersje jednego dania. Tym razem przedstawiam wersję aktualnie przeze mnie testowaną.

KSIĘŻYCOWE PLACKI

księżycowe placki

  • 300g mąki
  • 500 ml mleka
  • 100 ml wody mineralnej lekko gazowanej
  • 4 jajka
  • szczypta soli (a nawet trzy szczypty, bo tak do ½ łyżeczki)
  • 3 łyżki roztopionego masła

Nie ma potrzeby opowiadać o sposobie przygotowania placków, bo nie wymaga to doktoratu ani kursu/szkolenia u pewnego szefa kuchni ; ) Jedyne co mogę powiedzieć, to to, że dodaję mleko w temperaturze pokojowej, a masło przestudzone, nie prosto z patelni. Ponadto mineralną zostawiam na koniec i dodaję stopniowo po wymieszaniu wszystkich składników i odstawieniu ich na jakieś 20-30min. Dzięki temu można konsystencję ciasta dostosować do własnych preferencji.

Pomimo tego, iż w przepisie jest masło, osobiście delikatnie natłuszczam patelnię przed każdym plackiem (silikonowy pędzel + olej, przydaje się doświadczenie malarza pokojowego).
Taka ilość składników pozwala usmażyć około 24 placków (na patelni ɸ25cm).
księżycowe plackiW tej wersji księżycowe placki serwuję na słodko rolowane z dżemem lub białym serem – wersja na zimno. Często też robię je w wersji na ciepło z białym serem. Wtedy serem smaruję połowę placka, składam dwukrotnie i zasmażam z obu stron na maśle. Cztery ćwiartki na patelni wyglądają naprawdę zachęcająco, a dodatkowe smażenie sprawia, że całość jest słodsza.

Odrębną kwestią jest podanie gotowych placków. Tutaj ogranicza tylko wyobraźnia, a jak wiadomo najpierw najadamy się oczami, a później dochodzą doznania smakowe. Warto to wykorzystać i nieco podrasować efekt końcowy, a jeżeli danie jest często podawane, dodaje mu to nowych odsłon.księżycowe placki

Zdarzyło się też iż wzbogacając przepis o rozsądną ilość pieprzu, placki wykorzystałem do zrobienia krokietów, ale… to już całkiem inna opowieść.

Zapraszam do skorzystania z przepisu nawet jeżeli nie jest on doskonały lub macie własne sprawdzone. Warto eksperymentować improwizować, czasem może wyjść z tego coś naprawdę ciekawego.

Wszystkiego smacznego w nowym roku

święty jak diabli

Post Author: admin

1 thought on “Księżycowe placki

    Ja kontra one... -

    (29 lutego 2016 - 18:06)

    […] za masą już nic więcej nie powędrowało do kosza, a ja sięgnąłem do sprawdzonego przepisu na księżycowe placki i w efekcie powstały krokiety, które jak zawsze znalazły […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *